Europa Francja

Impresja sprzed lat: gwiaździsta noc nad Rodanem.

Mam siedemnaście lat. Trwa mój kilkumiesięczny pobyt w artystycznym liceum w Danii. Jesteśmy w drodze na tygodniową wycieczkę do Katalonii, gdzie odwiedzimy dom Salvadora Dali, przedstawimy pantomimę na ulicach Barcelony pomalowani na biało i trzymając się za ręce w 50 osób przejdziemy gęsiego w środku nocy wzdłuż klifu w Palafrugell na dziką plażę. Od dwudziestu godzin siedzę w autokarze. Właśnie mijamy Lyon leżący nad Rodanem. Wpis z pamiętnika pisanego w drodze: 29 września 2005r. Mijamy Lyon leżący nad Rodanem.

Nagłe szturchnięcie koleżanki siedzącej obok wyrywa mnie z niespokojnego snu. Ania (@ann.minimalist) układa poduszkę na moim ramieniu, moszcząc się na niej wygodnie, a ja, przyciśnięta do szyby autokaru staram się ponownie zasnąć.

Zrezygnowana, spoglądam w szybę pokrytą kroplami deszczu. Wtem stan znużenia mija. Pamiętam ten moment, gdy szarpnęło mną ciało, bo wnętrze łzami wzruszenia już dawno zaczęło opowiadać bezdźwięcznie o tym, co widzi.

Chciałam zerwać się na równe nogi, krzyknąć, zbudzić wszystkich: „Spójrzcie, jak tu pięknie!”

Nie ma nic gorszego od tłumienia w sobie takich emocji. Nie ma nic piękniejszego niż tafla wody Rodanu nocą rozciągająca się przez wiele kilometrów, odbijając w sobie monstrualne kominy fabryk na przedmieściach miasta – w dzień szare, przytłaczające, oszpecające krajobraz, a w nocy niesamowite, o kształtach zarysowanych czernią; przerażają.

Wzdłuż szerokiego koryta rzeki rozciąga się sznur latarni tworzących na wodzie żółto-czerwone migoczące wzory, jak gdyby ktoś właśnie kończył malować ten obraz akwarelami. Imponujące mosty łączące część industrialną z brzegiem starego miasta, o małych i dużych, kolorowych budynkach malowanych na mrocznej tafli wody. Bardzo nie chcę, by krajobraz ten zniknął z moich oczu.

Na przeciwległym brzegu widzę wielki budynek o klasycystycznych kształtach, a przed nim ogromną fontannę. Wysokie wzgórze, na którego szczycie stoi piękna, oświetlona budowla. Trasa przejazdu długo nie odstępuje od rzeki. Przepływa barka, a ludzie spacerują promenadą, mimo późnej nocy.

Po prawej stronie rozciąga się magiczna metropolia wraz ze skrzącym się jej odbiciem, a po lewej panuje ciemność, z której wydobywają się głębokie oddechy śpiących współtowarzyszy. Moje źrenice osiągają stan największego powiększenia. Nie mam ochoty spoglądać nigdzie indziej.
Pan Van Gogh zrozumiałby.


Gwiaździsta noc nad Rodanem, Vincent van Gogh, 1888.

About

Podróżuję w pojedynkę i tropię kolory w otoczeniu. Moją pasją jest projektowanie wnętrz i sztuka. Tęczowe miejsca i designerskie smaczki pojawiają się tu, by Was cieszyć i poprawiać nastrój – szczególnie w chwilach, gdy w sercu lub za oknem przeważają demotywujące szarości.